czwartek, 23 lutego 2017

NAJLEPSZE CIESZYŃSKI KREPLIKI



Tłusty czwartek to tradycja stara jak świat, podobno nawet w czasach prechistorycznych gospodynie domowe co roku z tej okazji przygotowywały pączki nadziewane smalcem z dinozaura upolowanego dzień wcześniej przez dzieci w trakcie specjalnej zabawy.

Każda tradycja jednak może prędzej czy później pójść w niepamięć jeśli nie będzie się jej pielęgnować, dlatego nawet dzisiaj w epoce fitness nie powinniśmy się wstydzić w ten jeden dzień w roku zjeść ot tak kilkadziesiąt pączków i kilo chrustu.

Świetny sposób na promowanie tłustoczwartkowych tradycji zobaczyłem wczoraj u jednednego ze swoich znajomych, który chwalił się na facebooku, że będzie jurorem w konkursie na najlepsze pączki w Warszawie. Skopiowałem więc to zdjęcie i przesłałem do jednego z pracowników Domu Narodowego wraz z prowokacyjnym zapytaniem "Warszawa potrafi, a mu nie?". Na odpowiedź nie było trzeba długo czekać i około godziny dwunastej knuliśmy już jak w ciągu jednej doby przygotować podobny konkurs. Trzeba było znaleźć uczestników, jurorów i przygotować salę.


Jeden dzień to bardzo mało, z częścią osób mimo dobrych chęci nie udało się skontaktować, o kimś pewnie też zapomnieliśmy, jeszcze inni musieli odmówić z powodu braku czasu, a byli też tacy, którzy nie poczuli idei tego wydarzenia i zdecydowali się nie brać w nim udziału. Gdyby tego czasu było więcej to przypuszczam, że byłoby zarówno więcej uczestników jak i osób wytypowanych do oceniania, ale niech pozostanie to podpowiedzią na ewentualną kolejną edycję w przyszłym roku.

Tak czy inaczej udało się nawiązać współpracę z ośmioma spośród cieszyńskich lokali gastronomicznych oraz uformować sześcioosobową komisję oceniającą uczestników. Około południa na sali widowiskowej Cieszyńskiego Ośrodka Kultury zaczęli się pojawiać dostawcy pączków zwanych u nas również kreplikami, a kiedy godzinę później przyszli jurorzy i zaproszone media to wszystkie przyniesione produkty czekały już na stole przykrytym białym obrusem i udekorowanym flagami Księstwa Cieszyńskiego.

Zacna komisja rozpoczęła degustację w składzie:

- Teresa Wałga z Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej

- Bożena Pieszka z Zespołu Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych im Macierzy Ziemi Cieszyńskiej 
 
- Milana  Popkowa pochodząca z Ułan-Ude na dalekim wschodzie studentka cieszyńskiego UŚ

- Chwytak, znany youtubera, celebryta, słynny z żartobliwych przeróbek światowych hitów

- Fryderyk Dral, publicysta regionalny, pasjonat języka regionalnego na Śląsku Cieszyńskim

- no i ja jako ostatni, ale nie ostateczny jak mawiają Jankesi, Aleksander Górny, Sir Francis Drake, sczwany lis, Beskit Cieszyński 43400, na resztę przydomków szkoda miejsca

Wybór nie był łatwy bo wszyscy uczestnicy stanęli na wysokości zadania i każdy chciał przecież wypaść dobrze, podzieliliśmy więc ocenę na trzy kategorie, wygląd, smak i kompozycja nadzienia, a na koniec dodaliśmy wszystkie oceny dla każdego uczestnika i obliczyliśmy średnią. O gustach się nie rozmawia więc pewnie przy innym składzie jury werdykt mógłby wyglądać inaczej, ale starając się być obiektywnymi tym razem wyłoniliśmy takich laureatów:

MIEJSCE PIERWSZE - NAJLEPSZE KREPLIKI JAKIE BYŁY DOSTĘPNE W CIESZYNIE W TŁUSTY CZWARTEK 2017 ROKU - RESTAURACJA POD MERKURYM (Rynek 9) - przygotowane przez firmę Ciachomania z Bielska-Białej pączki nadziewane różą, z lukrem i skórkami pomarańczy


MIEJSCE DRUGIE - PIEKARNIA HOJDYSZ (Nowe Miasto 25) - wykonane u siebie krepliki nadziewane bitą śmietaną z polewą czekoladową i posypką kokosową


MIEJSCE TRZECIE - KORNEL I PRZYJACIELE (Sejmowa 1) - przygotowane przez firmę Bethlehem z Ustronia krepliki z adwocatem i kokosem


Na wyróżnienie też zasługują wykonane w nietypowy sposób bo wypiekane w piecu pączki jakie przygotowała PIZZERIA LA NOSTRA (Głęboka 20) z mielonego orkiszu i mąki pszennej nadziewane domowym dżemem śliwkowo-gruszkowym z dodatkiem róży i domowej pigwówki, które chyba tylko przez mało ciekawy wygląd nie załapały się na podium


Ciekawym pomysłem zaskoczyła też wszystkich restauracja i cukiernia POD KRÓLEM POLSKIM (Wyższa Brama 10) podając do konkursu swój własny wyrób jakim były dzisiaj pączki nadziewane makiem co okazało się bardzo ciekawą kompozycją smakową mimo iż bardzo mało popularną.


Co ciekawe, kiedy po konkursie jurorzy oraz zaproszone osoby częstowały się tym co zostało na stole to najwięcej entuzjazmu i takiego jakiegoś ciepłego uczucia zyskiwały sobie jednak krepliki jakie w naszym terenie są najpopularniejsze, a ich smak przywołuje najwięcej wspomniej czyli tradycyjne pączki z różą jakie w wersji z cukrem pudrem przygotował cieszyński PSS, a w wersji lukrowanej Cafe Arkady (Rynek 4) zaprezentowało wyrób ustrońskich Delicji, a Bar Mleczny Zapiecek (Sejmowa 4) dostarczył wyrób cieszyńskiej piekarni Bagietki (Górny Rynek 5).



Nie było więc przegranych, 56 kreplików zniknęło ze stołu w tępie błyskawicznym co tylko motywuje do tego żeby za rok podjąć się kolejnej edycji konkursu kiedy już będziemy bogatsi o dzisiejsze doświadczenie i będziemy mogli przygotować się do tego z odpowiednim wyprzedzeniem aby zrobić to w pełni profesjonalnie.

Na koniec wszystkim Cieszyniakom, mieszkańcom Księstwa Cieszyńskiego, odwiedzającym nas turystom oraz tym, którzy jeszcze nas nie odwiedzili życzymy smacznych kreplików z okazji tłustego czwartku.


wtorek, 29 listopada 2016

GDZIE W CIESZYNIE SIĘ ZABAWIĆ ???



Gdzie w Cieszynie wyjść wieczorem się zabawić??? Nigdzie, bo nic się nie dzieje - tak często mówią różne osoby, z którymi rozmawiam przy okazji spotkań towarzyskich. Wszyscy wspominają tylko stare czasy, opowiadają historie dziwnej treści o Targowej, Zielonej, Epicentrum, Gregory Clubie, Graffiti, Lagunie, Astorii, Aleksandrii, PZKO i dyskotekach w Domu Narodowym, które miały być do 23, ale ktoś rozbił szybę na rynku w którymś sklepie i potem już były tylko do 22. To były czasy, a teraz to nic już nie ma.

   Może i po części mają rację ci, którzy tak mówią, ale to chyba jest naturalne, że kiedy dużo osób wyjechało za lepszym życiem do wielkich miast od Krakowa przez Londyn po Nowy Jork, a coraz nowocześniejsza elektronika daje nam duże możliwości rozrywki we własnym domu gdzie przy PS4 i pizzy z La Nostry możemy weselej spędzić wieczór niż na niejednej dyskotece, to tłumów w nocnych lokalach naszego miasteczka spodziewać się nie możemy.

   Nie ma jednak co rozpaczać bo aż tak źle jak się mówi to wcale nie jest i jak komuś bardzo zależy to znajdzie miejsce gdzie po odpowiedniej dawce mocy poczuje się niczym John Travolta w "Gorączce Sobotniej Nocy" albo nawet "Pulp Fiction". Podstawa to nie zgredzić w domu tylko ustalić priorytety, wytyczyć sobie cel, ubrać coś modnego i obrać azymut tak jak Wiesław Gołas z kabaretu Dudek kiedy to dumnie szedł w Polskę. Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości co do oferty nocnej grodu nad Olzą to pozwoliłem zadać sobie trud i przygotowałem takie skromne subiektywne zestawienie lokali przyjaznych rycerzom nocy.

   Fakt, że to już nie te czasy kiedy każda środa, piątek i sobota kusiła tętniącymi życiem gniazdami skorpionów, ale dzisiaj przy sobocie, czasami przy piątku, a przy długich weekendach także w inne dni jest gdzie wyjść pogadać, potańczyć, napić się, podglądnąć kto przesadził, kto z kim wyszedł, kto komu uciekł i pozwolić żeby w bezrefleksyjny sposób kilka stów jak zwykle pożegnało potfel. Przechodząc jednak do sedna sprawy... LETS'S PLAY!!!!!


1) Ex Presso - Lokal znany i lubiany już wiele lat, tańce zdarzają się tu bardzo sporadycznie, zazwyczaj w sezonie letnim i najczęściej przy okazji jakiegoś ważniejszego wydarzenia, ale jak już coś się dzieje to gra dobry DJ, na zewnątrz stoi dobry grill, a towarzystwo prezentuje się modnie i wielkomiejsko bez zbędnego brokatu i wiejskiego kiczu, jedynie czasami pojawi się jakiś słodki hipsterek z fryzurką na bok. Przez resztę roku warto tu jednak też zaglądać bo przy okazji meczy piłki nożnej i innych dużych imprez sportowych w TV lokal wypełnia się miłośnikami sportu, a w weekendy zazwyczaj gromadzą się tu osoby szykujące się do dalszej eskapady po cieszyńskich lokalach. Zaletą jest także piwo, Černá Hora prosto z Karkonoszy oraz pełna oferta piw produkowanych przez cieszyński browar i zyskujących sobie w szybkim tempie coraz większą popularność. Za barem stoi Robcio zwany też Bobikiem, na pół etatu woj wczesnego średniowiecza, a na drugie pół, dumny reprezentant starej szkoły kelnerów cieszyńskich, ostatniego jej pokolenia.

2) Starówka - Pamiętam czasy jak działo się tu dużo, DJ-e grający niszowe gatunki muzyczne, wyszukane towarzystwo z dużych miast, Misiek Koterski, Bartek Obuchowicz, pijane prezenterki TVN-u, na zapleczu szybkie sesje dodające energii, a w kiblu dłuższe sesje poprawiające humor, ale "Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr" więc dzisiaj Starówka to już zupełnie inne miejsce. Część lokalu znajdująca się w poziomie piwnicznym została oddzielona i funkcjonuje teraz pod nową nazwą "Witches" jako lokal oferujący samotnym wędrowcom towarzystwo uśmiechniętych pań w cenie przeliczanej na czas wspólnego zamknięcia się w pokoju. Pozostała część lokalu czyli to co na parterze łącznie z ogródkiem pozostało w rękach bliźniaków prowadzących to miejsce od początku i mimo iż tańców już tu nie zaznamy to na tzw. before zawsze można wskoczyć i uraczyć się czymś z oferty napojów wyskokowych.

3) La Cascada - W pobliżu dworca w Czeskim Cieszynie jest hotel Central, w którym na parterze mieści się restauracja "La Cascada" z całkiem niezłym jedzeniem i fajnym ogródkiem czynnym w lecie. Jest też w tej restauracji sala, która przez tydzień jest zazwyczaj oddzielona zamkniętą kratą, a w weekendy odbywają się tu dyskoteki. Lokal nigdy szału nie robił, a jak ktoś z obsługi był miły i przyjazny dla klienta to zazwyczaj było to na drodze przypadku i tak też pozostało do dzisiaj. Oczywiście jest stałe grono bywających tu osób, ale to chyba nie o to w tym biznesie chodzi. Tak czy inaczej zaglądnąć nie zaszkodzi, może akurat trafi się na udaną imprezę i zanotuje się ten wieczór w swoim pamiętniku na czerwono.

4) Blady Świt / Bledý úsvit - Działający w Czeskim Cieszynie pomiędzy Mostem Wolności, a dworcem kolejowym lokal to dowód na to, że chcieć to móc. Istniejący zaledwie rok lokal pięknie zdążył się już wpisać w zarówno pubową jak i imprezową mapę Cieszyna, a jednocześnie stał się jednym z niewielu takich miejsc gdzie życie towarzyskie toczy się tak jakby wszyscy zapomnieli, że przez środek naszego miasta przechodzi jakaś granica i że połowa ludzi mówi po polsku, a połowa po czesku. Tutaj wszyscy się dobrze dogadują i nie czuje się żadnej bariery językowej, a w weekendy różnorodna muzyka pozwala się bawić tak jakby każdego razu było się w innym miejscu. Dbanie o taką atmosferę i taki dobór repertuaru to duże wyzwanie dla osób prowadzących to miejsce, któremu to wyzwaniu dzielnie stawiają oni czoła czego w zarówno najbliższej jak i dalszej przyszłości nadal im życzę.

5) Cihlovy Bistro - Niewielki lokal naprzeciwko teatru, po lewej stronie od budynku Książnicy Cieszyńskiej, który na co dzień oferuje dobre piwka i winka oraz przepyszne burgery, frytki własnej roboty i inne przekąski dające rozkosz podniebieniu, a średnio raz w miesiącu przydarza się tu także coś nocnego z nienaganną muzyką serwowaną przez kogoś kto wie co się robi z gramofonami i mikserem. Nie usłyszy się tu hitów z radia eska, które znaliby wszyscy, ale urządzone w gustownym vintage stylu niewielkie pomieszczenia potrzebują zaledwie trzydziestukilku osób żeby lokal wypełnił się atmosferą dobrej imprezy.

6) Pub Metro - Prawie przy samym rynku, zaraz obok poczty wchodzimy w głąb korytarza kryjącego się za bramą pierwszej kamienicy i pokonując w dół dwadzieściakilka schodów trafiamy do najpopularniejszego na dzień dzisiejszy miejsca weekendowej rozrywki nocnej w Cieszynie. Przez ostatnie 16 lat lokal przechodził wiele swoich wzlotów i upadków, ale ostatnimi czasy jest stabilnie i jeśli nie ma się wygórowanych wielkomiejskich oczekiwań to można się całkiem nieźle zabawić, a i ceny oferowanych trunków w przyjemny sposób przypominają, że to nie Kraków, Praga czy Wiedeń.

7) Kamienica Konczakowskich - Trochę żal mi to pisać, ale to jest lokal, który nie potrafi wykorzystać swojego potencjału. Przepiękne wnętrza budynku z bogatą historią odnowione niedawno dużym nakładem środków mogłyby tworzyć miejsce, które byłoby towarem eksportowym Cieszyna, niestety zarówno część restauracyjna jak i  weekendowe dyskoteki można pochwalić najwyżej określeniem poprawne. Pozornie wszystko jest jak należy, do niczego przyczepić się nie da, a ludzie zapełniają lokal w niemal stu procentach, ale od takiego miejsca wymaga się więcej niż od innych, a tutaj mimo najlepszych chęci ciężko dopatrzyć się tego "czegoś" co działałoby tak żeby takim miejscem w swoim mieście można byłoby się pochwalić. Warto jednak wierzyć, że w przyszłości ten stan się zmieni i lokal postawi na lepsze formy promocji, ciekawsze menu i bardziej zróżnicowany repertuar.

8) Panopticum - Chyba najstarsze miejsce ze wszystkich tu opisywanych, oddalone nieco od centrum miasta bo usytuowane na terenie kampusu uniwersyteckiego, ale w Cieszyńskich realiach "oddalone" znaczy tyle co 15 minut piechotą albo kurs taksówką za 10zł. Można byłoby się dużo rozpisywać o metamorfozach jakie ten klub studencki przechodził w różnych latach, ale cokolwiek by nie mówić to teraz jest chyba najlepiej zarządzany od kiedy sięgam pamięcią. Po paru latach niełaski pojawił się nowy właściciel, który drobnymi zabiegami nadał wnętrzu schludny i świeży wygląd, a do oferty baru wprowadził po raz pierwszy w historii tego miejsca również mocne alkohole. Warstwa muzyczna może nie będzie robić fajerwerków, ale jest umiejętnie dostosowywana do oczekiwań zarówno studentów jak i zaglądających tutaj mieszkańców Cieszyna i odwiedzających nasze miasto gości.

9) Retro Club - Modny i w wyszukanym stylu urządzony klub otwarto 15 lat temu w miejscu zwanym w Cieszynie potocznie "Loża Masońska" ze względu na zawiłości jej historii, Przez ponad dekadę serwowana tu rozrywka trafiała do wielu osób szukających połączenia zwyczajnej dyskoteki z miejscem eleganckim gdzie w wyprasowanej koszuli człowiek będzie się lepiej czuł niż w bluzie z kapturem, a trzydziestolatek czy czterdziestolatek pomiędzy najnowszymi hitami potańczy także do przebojów znanych ze swych studenckich czy licealnych czasów. Później lokal popadł w chwilowe tarapaty i zmieniający się co kilka miesięcy właściciele szukali sposobu na tchnięcie w to miejsce życia. W końcu jednak chyba klub wpadł w dobre ręce i od niedawna działa w takiej formie w jakiej podobał się swoim bywalcom najbardziej.

PODSUMOWANIE - Cieszyn nie jest wielkim miastem i nie znajdzie się tu miejsca gdzie na bieżąco będą hulać bookingi DJ-ów modnych w Europie czy przynajmniej w Polsce. Idąc tu na imprezę trzeba się liczyć z tym, że Bailando, Justin Bieber, a w najlepszym razie Rihanna, ale jak się będzie miało odrobinę szczęścia to można czasami trafić na rzeczywiście sztos imprezkę. Ciężko tu też o dobre Mojito czy Old Fashioned, a Moët to leży jedynie w sferze marzeń, ale poczciwy Jack z colą przecież też smakować potrafi, a cieszyńskie piwa swoimi walorami przewyższają cały ten szajs proponowany wszędzie przez największe browary. Ceny zaś są o niebo bardziej przystępne niż w dużych miastach, a towarzystwo ludzi znających się zazwyczaj w większości nawzajem potrafi w zwinny sposób zamienić zwykłą imprezę w klubie w niekończący się maraton łączący nocną wyżerkę na statoil z kilkukrotnym przekraczaniem granicy czy zupełnie leniwym konsumowaniem wszystkiego co się posiada nad samym brzegiem Olzy bądź w salonie zaprzyjaźnionego hostelu 3 Bros. Zapytacie się pewnie które miejsce jest najlepsze? Odpowiem wam, najlepsza jest Lejdis Taxi bo kiedy się przesadzi to właśnie jest najlepsze koło ratunkowe żeby ewakuować się w bezpieczne miejsce.


Dobranoc, idę spać.

piątek, 25 marca 2016

TOP 10 NAJLEPSZYCH MIEJSC NA KAWĘ W CIESZYNIE

 
 Kultura picia kawy to bardzo szeroki do opisania obszar, dla jednych mała czarna to pierwszy poranny obowiązek po przebudzeniu, dla innych sposób na przeżycie ośmiu godzin w biurze, a znajdą się i tacy, którzy wieczorem wypijają filiżankę na lepszy sen. Gusta też są bardzo różne, miłośnicy maleńkiego espresso nigdy nie zrozumieją się ze zwolennikami parzonej, a fani podwójnej latte na mleku sojowym zawsze będą wyglądali dziwnie w oczach tych, którzy nałogowo pijają rozpuszczalną trzy w jednym.

   Jeśli zaś idzie o mój osobisty gust, a jednocześnie preferencje pewnej grupy społecznej jaka się wykształciła w grodzie nad Olzą to można byłoby to określić mianem teorii trójcy świętej, na którą składają się tak świetnie współgrające ze sobą czynniki jakimi są Kawusia, Ciasteczko i Ploteczki, a które do tego współistnienia wymagają pewnej atmosfery, którą ciężko może jest zdefiniować, ale jeśli się już raz ją poczuje to będzie się jej wymagało od każdego kolejnego miejsca w jakim będzie się miało ochotę usiąść i w niepowtarzalnym mistycyźmie oddać swój cenny czas celebracji owej trójcy.

   Miejsc takich jest w Cieszynie sporo, niektóre z nich po czasach swej świetności przestają istnieć bądź popadają w niebyt, inne trwają przez wydawałoby się nieskończoność czasu, a jeszcze inne wyłaniają się nagle, przyjmują się szybko i aż miło się patrzy jak obskurne niegdyś miejsce nabrało nowego blasku i każdego dnia tętni życiem.

   Dla tych, którzy chcieliby spróbować poczuć ten klimat przygotowałem takie oto subiektywne zestawienie najlepszych moim zdaniem miejsc na wypicie kawy w Cieszynie Anno Domini 2016.

10. Avion ul.Hlavní třída 2061, Český Těšín


   Odbudowany budynek istniejącej tu przed wojną kawiarni poza swoją gastronomiczną funkcją
prowadzi również całkiem ciekawą działalność kulturalną. Jeśli jednak interesuje nas wyjście na
filiżankę ulubionego napoju to przez cały rok czekają tu na nas duże stoły z wygodnymi kanapami, 
polska i czeska prasa, skromny, ale poprawny asortyment w gablotce z deserami, a w słoneczne i ciepłe
dni największą wartością dodaną jest przepiękny widok na rzekę Olzę z tarasu na pierwszym pietrze.
Słabą stroną lokalu jest może obsługa, którą stanowią uczniowie szkoły gastronomicznej w Czeskim
Cieszynie, ale trzeba być wyrozumiałym bo przecież każdy z nas się kiedyś uczył tego co robi obecnie
.


9. Korbasowy Dwór ul.Hażlaska 135


   To chyba najbardziej oddalony od centrum lokal w tej dziesiątce, ale dysponując samochodem, rowerem, czy też mieszkając w pobliżu warto wybrać się w to miejsce gdzie serwowana jest słynna kawa Julius Meinl znana już Cieszyniakom od XIX wieku kiedy w centrum miasta prowadzony był firmowy sklep z kawiarnią tej wiedeńskiej marki. Restauracja posiada też czynny w ciepłe dni taras z kilkoma stolikami, a jest to jedyne miejsce w naszym mieście, z którego podczas dobrej widoczności można zobaczyć Tatry.



8. Cafe Muzeum ul.Regera 6


   Kawiarnia urządzona w dawnych stajniach pałacu Larischów, w którym obecnie znajduje się Muzeum Śląska Cieszyńskiego jest urządzona w klimacie nawiązującym do przynależności naszego miasta do dawnego imperium Habsburgów. W lokalu jest niska lada bez stojących przy niej krzeseł barowych przez co do ploteczek trzeba sobie przyprowadzić kompana bo rozmowa z obsługą lokalu jest na dłuższą metę dość trudna technicznie. Rekompensuje to jednak "przysmak anielski" i cała reszta oferty ciastek własnej produkcji oraz serwowane tylko w okresie wiosennnym naleśniki z czarnym bzem, które były niegdyś przysmakiem miłościwie nam panującego najjaśnieszego pana, Cesarza Franciszka Józefa I



7. San Pietro ul.Čapkova 197/13, Český Těšín


Centrum życia czeskiej części miasta to dworzec kolejowy, naturalną więc rzeczą jest fakt, że okolice dworca są najbardziej atrakcyjne do prowadzenia gastronomii. Wiadziały też pewnie o tym osoby otwierające kawiarnię San Pietro, do której warto wpaść posiedzieć nie tylko kiedy czekamy na pociąg czy wracamy z dalszej bądź bliższej podróży, ale także przy każdej innej okazji kiedy znajdziemy chwilę wolnego czasu. Może będę nudny wypominając po raz kolejny brak krzeseł barowych, ale do kawy i ciastek nie da się przyczepić bo są na świetnym poziomie, a wystrój wnętrza i obsługa też takie jak się tego oczekuje. 



6. Kamienica Konczakowskich ul.Rynek 19


   Tutaj też nie znajdziemy krzeseł przy barze, a co więcej lokal o charakterze restauracyjnym skupia się głównie na daniach obiadowych przez co sekcja deserów nie jest w karcie tak bogata jakby się chciało. Nie przeszkadza to jednak zamówić sobie filiżankę dobrej Segafredo, a jak się będzie miało odrobinę szczęścia to może się uda usiąść przy najlepszym stoliku w Cieszynie czyli przy tym, który stoi pod wielkim panoramicznym oknem z widokiem na rynek skąd można cudownie obgadywać wszystkie przemykające nam przed oczami postacie.



5. Love Cakes ul.Sokola Tůmy 66/15, Český Těšín
 

   Szczerze to byłem tam dzisiaj po raz pierwszy i sam nie wiem dlaczego tak wysokie miejsce w rankingu daję temu lokalowi, ale muszę przyznać, że wchodząc tam byłem bardzo pozytywnie zaskoczony bo lokal ten nie miał wcześniej szczęścia do otwieranych tam różnorakich inicjatyw gastronomicznych. Z zawnątrz szyld nie zachęca jakoś specjalnie, ale w środku od razu można się poczuć bardzo przytulnie, a menu napisane w dwóch językach i ceny podane w złotówkach dodatkowo podkreślają otwartość gospodarzy na gości z obu stron Olzy. Co więcej oferta ciastek jest bardzo ciekawa co dotychczas nie było silną domeną czeskiej strony Cieszyna.



4. Cafe Arkady ul.Rynek 4


   W zasadzie cztery najwyższe miejsca najtrudniej było sprawiedliwie rozdzielić bo ogólnie rzecz biorąc to właśnie te cztery miejsca nadają ton cieszyńskiemu życiu kawiarnianemu. Boli mnie więc pozycja Arkad poza podium, ale jakiś klucz musiałem wybrać i padło na smak kawy, a jeśli chodzi o najwyżej punktowane lokale to serwowana tu MK cafe nie jest silną marką w starciu z pozostałymi trzema. Niemniej jednak uwielbiam tutaj bywać, zajadać się goframi, torcikiem orientalnym i innymi pysznościami dowożonymi przez ustrońskie "Delicje", lubię tu popijać sok z marchewki, czasami dla szpanu proszę też o Kroplę Beskidu podaną koniecznie w szklance z logiem wody Perrier, a jak czuję, że mi serce bije zbyt szybko to chyba tylko tutaj mogę się napić też kawy bezkofeinowej.



3. Klubokawiarnia Presso ul.Zamkowa 3
 

   To nie tylko świetna kawiarnia, ale też najlepsze miejsce w mieście do zakupu kawy na wynos przed pójściem w plener bo lokal znajduje się w zamkowych zabudowaniach skąd dosłownie w minutę możemy się przenieść na jedną z kilkudziesięciu ławek umieszczonych wśród przyrody, tysiącletnich murów cieszyńskiego zamku i przepięknych widoków na Beskid Śląsko Morawski. Jeśli zaś chcemy zostać w kawiarni to mamy do dyspozycji kilka krzeseł barowych, kilka stolików, kącik z zabawkami dla dzieci, a w sezonie letnim kolejne kilkanaście miejsc przy stolikach wystawionych na zawnątrz oraz na rozłożonych na trawniku leżakach. Oferta ciastek jest niezbyt bogata, ale ja i tak zawsze biorę rurkę z bitą śmietaną, która z kawą Manuel Caffè komponuje się idealnie.



2.Pod Merkurym ul.Rynek 9


   Tutaj to jest rozpusta, osoby trzymające linię bądź odchudzające się lepiej niech pozostaną przy którejś z kaw bogatej oferty marki Vergnano. Na odważniejszych czeka ustawiona zaraz przy drzwiach gablotka z produktami bielskiej cukierni "Ciachomania", a w lecie dodatkowo jeszcze kilka smaków lodów światowego lidera w branży, szwajcarskiej marki Mövenpick. Uniwersalny i gustowny wystrój wnętrza pozwala przyjść tu zarówno na randkę z młodą panią architekt z Berlina, ale też na spotkanie rodzinne z ciocią Krysią z Bydgoszczy. Profesjonalna obsługa zawsze fachowo, z klasą i uśmiechem na twarzy pomoże wybrać zamówienie i mimo iż w godzinach szczytu przy pełnym obłożeniu lokalu trzeba się czasami uzbroić w odrobinę cierpliwości to jednak wrażenie po czasie spędzonym w tym miejscu zawsze powinno być pozytywne.



1. Mokka Cafe ul. Głęboka 54


   "Szczęścia nie ma, ale istnieją przyjemności", taka maksyma widnieje na witrynie kawiarni, która dała szkołę już kilku pokoleniom fantastycznych kelnerek, w której dba się o każdy detal wystroju, sposobu serwowania i wszystkich innych czynników atmosfery tego miejsca, na które tylko można mieć wpływ. Pomiędzy tradycyjnymi deserami oferta co jakiś czas jest modyfikowana i uzupełniana o nowe, nietypowe, a jednak modne w innych miastach smaki. W czwartkowe wieczory można posłuchać jak świetny pianista Tomasz Pala urozmaica swoją grą pobyt w lokalu. Przy małym stoliku pod oknem można posiedzieć z książką, a na wygodnej kanapie oddać się rozmowie na tematy ważne i najważniejsze z zakresu "Co tam słychać u kogo i o kim". Lista sposobów podania przyrządzanej tu kawy Alfredo powinna zaś zaspokoić nawet najbardziej wymagające kubki smakowe.



POST SCRIPTUM

Mam nadzieję, że zestawienie przyda się wam w wyborze miejsca na kolejną posiadówkę i nie będziecie zawiedzeni, ale pamiętajcie też, że istnieje jeszcze zasada "Nie ważne gdzie, ważne z kim", do której też warto się czasami stosować, a na koniec dla poprawienia humoru polecam jeszcze piosenkę.




środa, 2 lipca 2014

RESTAURACJA MARLIN


W Warszawie jest "Sowa i przyjaciele", a na Śląsku Cieszyńskim urzędnicy chcąc uniknąć gapiów często wybierają do zakrapianych kolacji restaurację Marlin w Bażanowicach. Nie wydaje mi się żeby były tam jakieś podsłuchy, ale jedno jest pewne, zjeść tam warto.


Jeśli ktoś tam jeszcze nie był to nie ma co zwlekać i trzeba nadrobić, a jak ktoś nie wie jak tam trafić to wyjaśniam chociaż filozofia żadna to nie jest. Restauracja znajduje się w Bażanowicach, przy głównej drodze prowadzącej z Cieszyna do Ustronia, po prawej stronie, kilkaset metrów za rogatkami Cieszyna.


Lokal mieści się w schludnym i zadbanym budynku, ale nie zachwyca jakąś specjalnie wysublimowaną estetyką. Posiada też duży parking dla gości. W środku wystrój typowy dla miejsc powstałych w latach 90-tych, wszystko na swoim miejscu i bez zbędnych udziwnień. Obrusów nie dekorują plamy ani dziury, na każdym stoliku stoi wazonik z kwiatkiem, a co dla wielu będzie najważniejsze, jest też dobrze wyposażony kącik zabaw dla dzieci.




Co do jedzenia to też narzekać nie można, proponowane dania mają trzy podstawowe zalety, są dobrze przyrządzane, nie kosztują dużo, no i co często też jest wyznacznikiem, porcje są duże. Dla przykładu może podam kilka pozycji z karty: roladki drobiowe z szynką, serem feta i sosem czosnkowym za 12zł., kotlet de Volaille za 12zł. (jedyne słowo jakie wiele osób potrafi powiedzieć po francusku), kurczak curry za 10zł., smażony ser za 8zł., i tak dalej... Woda mineralna podawana jest z listkami mięty więc trochę wielkiego świata i współczesnych trendów też można tu liznąć.


Jeśli zaś chodzi o moją ostatnią wizytę w tm miejscu to zamówiłem sobie zupę cebulową, która była podana elegancko i smakowała dobrze chociaż na kolana nie powalała, a na drugie uraczyłem się chyba najdroższym daniem z menu jakim była polędwica wołowa w pieprzu w cenie 28zł. i tu przyznam, że urzekło mnie to co zjadłem. Koleżanka, która mi towarzyszyła, zamówiła placek po węgiersku, którego ostatnio bezskutecznie poszukiwała w cieszyńskich restauracjach. Tutaj placek odnalazł się szczęśliwie w cenie 15zł. i podobno był pyszny w co wierzę na słowo.




Jeśli chodzi o podsłuchiwanie to tym razem nic ciekawego się o nasze uszy nie obiło, ale jak tu byłem kilka tygodni temu to natrafiłem na jednego dżentelmena, który jest mi znany z jednego z cieszyńskich urzędów, a który to tego dnia czekał na jakiegoś ciekawego rozmówcę, a że takowy się nie pojawiał to po spożyciu kilku kieliszków schłodzonej wody, ów pan musiał zapłacić, wsiąść w samochód i pojechać do domu w kierunku Ustronia.

Tak czy inaczej lokal jest wart polecenia jeśli chcemy dobrze zjeść i nie wydać na to majątku, a jeśli chcecie wiedzieć więcej to można poczytać firmową stronę internetową http://restauracjamarlin.pl/

No i jeszcze ocena liczbowa:

wnętrze: 8/10
obsługa: 9/10
jedzenie: 9/10
stosunek jedzenia do ceny: 10/10

Całkowita ocena: 9/10


czwartek, 3 kwietnia 2014

DE BÄCK

Na gastronomicznej mapie Cieszyna pojawił się dzisiaj kolejny ważny punkt dla miłośników przekąsek, szybkich śniadań, dobrej kawy na wynos i czegoś ciepłego na ząb między nudną wizytą w starostwie, a nudną wizytą w sądzie.


Na rogu Bobreckiej i Korfantego (dla niektórych Dzierżyńskiego) po długich przygotowaniach otwarł się lokal o nazwie "De Bäck", dokładnie w tym samym miejscu gdzie mieścił się zakład fryzjerski pana Gąsiorowskiego.

Miejsce urządzone jest schludnie, z gustem, w stylu klasycznego lokalu typu Take Away jakie znamy z dużych miast w całych Niemczech czy innych krajach Europy zachodniej.


W ofercie lokalu każdy amator szybkich przekąsek znajdzie coś dla siebie, jest kilka rodzajów słodkich rogalików, są kanapki z szynką i serem, bardziej wymyślne z łososiem i innymi dodatkami, jest ciepła pizza podawana na porcje, dla wiecznie odchudzających się dziewczyn znajdzie się też jogurt z müsli, a dla roślinożerców jakaś sałatka.



Zaślepieni przez konsumpcyjny styl życia gadżeciaże mogą uraczyć się ciastkami znanymi z umieszczania swojego loga na zawodach w skokach narciarskich i na strojach reprezentacji Austrii w tej dyscyplinie.



Największym zaś moim zdaniem hitem są wypiekane na miejscu precle i bułki dokładnie takie same jak w Norymberdze.


Muffinki też są pierwsza klasa, nie jadłem wszystkich smaków, ale ten z białą polewą był mistrzowski.





Oceny liczbowej nie daję bo nie byłaby miarodajna, lokal jest dopiero co otwarty więc wiadomo, że wszystko jest 10/10, oby za kilka miesięcy czy lat, poziom się nadal taki utrzymywał czego z całego serca życzę właścicielom i personelowi.